Araby w historii i legendzie

Pewien marokański arystokrata urodzony w XIX wieku opowiedział kiedyś ciekawą historię o arabskim plemieniu Azed i królu Salomonie. Plemię to wyruszyło do Jerozolimy, by pogratulować królowi małżeństwa z Makedą, królową Saby (obecny Jemen). Przed powrotem do domu przedstawiciele plemienia poprosili Salomona o zapewnienie pożywienia na podróż. Zamiast tego król ofiarował im arabskiego ogiera z linii Ismaila i rzekł: "Gdy poczujecie głód, wybierzcie spośród was najlepszego jeźdźca, uzbrójcie go w solidną kopię i posadźcie na tym koniu; zanim zdążycie zebrać drwa na ognisko on wróci niosąc zdobycz z udanego pościgu". Plemię Azed posłuchało rady i już nigdy upolowanie gazeli czy strusia nie było dla nich problemem. Ogierowi nadano imię Zad Elrakeb, co w wolnym tłumaczeniu znaczy "dar dla jeźdźca" (istnieją także wersje Zad El Raheb oraz Zad El Rakib). Niestety nigdzie nie opisano jego wyglądu; wiadomo tylko, że w późniejszych latach spłodził wielu doskonałych potomków.
Pierwsze egipskie informacje o koniach są bardzo stare. Najwcześniej stworzony rysunek na ścianie pochodzi z około 1400 roku p.n.e. i przedstawia łowcę w siodle. Ukazany na nim wierzchowiec bardzo przypomina araba. Czy w tym czasie rasa rzeczywiście istniała w Egipcie czy była to tylko wizja autora? Tego nie może powiedzieć nikt, choć druga opcja wydaje się mniej prawdopodobna.
Przed pojawieniem się mahometanizmu słynny arabscy poeci (m.in. Ainiraalkais i Antar) stworzyli prawdziwe dzieła ówczesnej literatury. Opisywali w nich także cechy charakterystyczne, umaszczenie i zachowanie konia. Z ich tekstów łatwo można wywnioskować, że zwierzęta, o których opowiadali, to właśnie konie arabskie.
Beduini posiadali araby na własność, kochali je i zdawali sobie sprawę, jak wielkie znaczenie mają w ich życiu. Powiedzenia proroka Mahometa dobrze obrazują wartość tych stworzeń. Oto niektóre z nich:
  1. Hojność i szczęście leży na końskim grzbiecie; konie są człowieka złotem.
  2. Każdy muzułmanin powinien mieć tyle koni na ile go stać.
  3. Najlepszy ze wszystkich jest gniady, kasztanowaty lub kary z gwiazdką i trzema skarpetkami.
  4. Jeśli człowiek wystawia swoją klacz do wyścigu z nieznanym koniem, a wygrana zależy od szczęścia, nie jest to hazard; lecz jeśli jest pewien, że jego klacz zwycięży, jest to hazard. (Hazard był i jest zakazany w islamie. Prorok uważał to za formę oszustwa, tak samo jak zakładanie się o coś pewnego - przyp.red.)
  5. Nic nie czyni mężczyzny szczęśliwszym niż igraszki z żoną, trenowanie swojej klaczy i polowanie z łukiem.
  6. Gdy konie arabskie zbierają się i galopują razem, kasztan będzie im przewodził.
  7. Człowiek kochający konie jest dobrym człowiekiem, albowiem on jest hojny dla ubogich.
Koń arabski był źródłem rozrywek nie tylko za czasów proroka, lecz również w późniejszych okresach. Al-Asma'i (arabski uczony) opowiadał, jak Haroun Al Rashid (najsłynniejszy kalif z dynastii Abbasydów) wybierał się na wyścig konny. "Byłem wśród tych, którzy przybyli z kalifem Al Rashidem. Wszystkie konie należały do niego i jego synów. Czarna klacz imieniem Zibd pochodząca z hodowli Al Rashida wygrała wyścig. Kalif był tak zachwycony, że posłał po mnie. Nakazał mi stworzyć poemat o klaczy Zibd opisujący jej wielkość".
Beduini byli mistrzami w dziedzinie hodowli. Używali wielu technik znanych i używanych do dziś. Nigdy nie zapominali o znaczeniu umaszczenia czy wytrzymałości. Opracowali sposób mierzenia koni za pomocą sznurka. Umieszczali go za uszami zwierzęcia i następnie łączyli oba końca na górnej wardze. Wynik pomiaru pomagał im w określeniu prawidłowej odległości między kopytami a kłębem.
Z umaszczeniem bywało różnie, nie było jednej opinii na ten temat. Zazwyczaj najbardziej pożądana była maść kara, skarogniada z gwiazdką lub brudnokasztanowata. Ciemne kolory były ulubionymi. Na końcu listy znajdowały się jasne kasztany i siwki. Kolory niestandardowe jak np. palomino były rzadkością. Konie o takich maściach nazywano "ghagari", co znaczy tyle co "cygan". Nie było żadnych konkretnych powodów, dla których takie osobniki były mniej lubiane; sądzę więc, że była to po prostu kwestia gustu. Arabowie byli bardzo przesądni jeśli chodzi o odmiany. Zbyt długie lub krótkie odmiany na nogach były uważane za pechowe, tak samo jak skarpetki znajdujące się po przekątnej.
Dzisiejsi naukowcy spierają się co do istnienia linii i rodzin u koni arabskich w tamtych czasach. Znane są przynajmniej dwie wersje zdarzeń.
Pierwsza opowiada o powodzi, która zalała arabskie terytoria na początku ery chrześcijańskiej zgodnie z zapowiedzią w Koranie. Wszystkie konie rozpierzchły się po okolicy i bardzo trudno było je złapać. Gdy powódź cofnęła się, pięciu Beduinów wybrało się na polowanie na pustynię. Tam ujrzeli pięć klaczy, które udało im się pojmać po kilku dniach. W drodze do domu poczuli głód i jako że w okolicy nie było żadnego pożywienia, postanowili zabić jedną z klaczy. Pojawił się spory problem - mężczyźni nie potrafili między sobą ustalić, którą pozbawić życia. Postanowili zorganizować mały wyścig, w którym przegrany koń zostanie przeznaczony na posiłek. Podczas gonitwy szczęśliwym trafem udało im się upolować jelenia; nie było więc potrzeby zabijania żadnej z klaczy. Miały one więc być fundamentami dla nowych linii arabskich. Nazwano je Saqlawieh, Om Arkoob, Showaima, Ibayyah i Kahilah.
Druga wersja popierana przez większość autorytetów mówi, że linie nosiły imiona klaczy lub hodowców. Gdy człowiek przywiązywał klacz w swojej stajni, stawała się ona jego własnością i przejmowała jego imię. Po wyźrebieniu potomek był sprzedawany innemu hodowcy i wówczas otrzymywał dwa imiona - imię matki oraz imię nowego właściciela. Przykładem może być imię Seglawi Jedran Ibn Sudan. Widzimy je w wielu dzisiejszych rodowodach jako nazwę linii. Kierując się powyższą teorią żeńscy przodkowie klaczy ze strony matki znajdowali się w posiadaniu trzech różnych mężczyzn, którymi byli Seglawi, Jedran oraz Ibn Sudan.