Czy niektóre linie faktycznie są więcej warte od innych?

Wydawać by się mogło, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista. W końcu gołym okiem widać różnicę między ogierem arabskim za 1000 euro a ogierem za 30 000. W czym ten droższy jest lepszy? I czy tak naprawdę w ogóle jest?

Genetyka to podstawa!
Nazwy linii są jedynie nazwami rodzin nadawanymi przez hodowców i przekazywanymi potomstwu przez matkę. Nie ma żadnego powodu, dla którego jedna nazwa powinna być w czymkolwiek lepsza od drugiej (no bo czemu Nowak miałby być lepszy od Kowalskiego?). W rzeczywistości wszystko sprowadza się do wartości indywidualnego konia. Niektóre pod względem genetycznym są lepsze od innych, wyróżniają się niezłą budową i w połączeniu z innymi, tak samo dobrymi końmi, dają świetne potomstwo. Działa to oczywiście w obie strony - konie z gorszymi warunkami dają gorszych potomków. Jeżeli tymi osobnikami z górnej półki są klacze (którym w dodatku uda się spłodzić kolejne klacze) po jakimś czasie faktycznie ich linia w wyniku zdrowej i rozsądnej hodowli rozwija się i staje się lepsza od pozostałych lub też niszczy się w wyniku błędów i jest uznawana za gorszą. W skrócie - linie w momencie powstania są sobie równe, lecz na przestrzeni lat mogą czynić znaczne postępy, albo wręcz przeciwnie.
Lady Anne Blunt (założycielka Crabbet Arabian Stud), która w rozumieniu oryginalnych arabów posunęła się dużo dalej niż jakikolwiek inny człowiek Zachodu, w jednej ze swoich książek wspomniała o menadżerze swojej hodowli, Mutlaqu al-Battalu (prawdziwym Beduinie), który wykorzystywał każdy dobry moment na przypomnienie, że wszystkie linie są czyste, a więc wszystkie są sobie równe.

A może powód jest inny?
Drugie wyjaśnienie jest proste i logiczne. Wartość linii i opinia o niej jest także zależna od indywidualnych preferencji, gustu, sentymentu czy przywiązania. Niektórzy Beduini faworyzowali dane linie tylko dlatego, że były one związane z ich ojcami lub dziadkami. Inni dlatego, że wywodziły się z nich konie, które wyróżniały się w bitwie i przez to zwiększały status swojego plemienia. Jeszcze inni po prostu dlatego, że niektóre były bardzo rzadkie.
Cóż, sama też przyznaję, że mam szczególny sentyment do kilku linii. Ale to już chyba uda wam się wyłapać w niektórych przyszłych artykułach :P

6 komentarzy:

  1. a myslalam ze tylko ja mam takiego fiola na punkcie arabow :p na ta strone trafilam przedwczoraj przypadkiem jak ogladalam sobie stajnie. kiedyś tez nalezalam do virta ale nie dzialalam dlugo wiec pewnie nikt nie pamieta, zreszta to bylo wieeeeeki temu! chcialam zobaczyc jak to tutaj teraz wyglada no i mialam szczescie ze weszlam tu ;d teksty ktore piszesz sa na prawde ciekawe, super mi sie je czytalo!! tez interesuja mnie te tematy no i wlasnie po przeczytaniu nasunelo mi sie takie pytanie moze głupie ale zapytam ;p
    czasami na roznych stronach poswieconych koniom zdarzaja sie takie artykuly ze jakis kon został eksportowany np. z francji do egiptu i takie tam. czy zdarzaly sie takie przypadki ze np. jakis kon został eksportowany do beduinskiego stada nalezacego do plemienia zamiast np. do krolewskich stajni?? czy w ogole beduini uwazaja ze asil znajduje sie poza granicami ich krajow?? mam nadzieje ze sie dobrze wyrazilam ;p
    ~ Danio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, plemiona beduińskie w sensie o którym myślę że mówisz już nie istnieją. W dzisiejszych czasach członkowie plemion żyją sobie normalnie w miastach Arabii Saudyjskiej, Syrii, Iraku i podobnych. Pracują jako inżynierowie, policjanci czy przedsiębiorcy - są zwyczajnymi ludźmi. Niektórzy oczywiście osiedlili się w innych zakątkach i wciąż hodują potomków koni urodzonych w namiotach na pustyni i to głównie do nich odnoszą się moje artykuły. Definicja "beduińskiego stada" właściwie już nie funkcjonuje.
      Czy Beduini twierdzą, że koń arabski na nie-beduińskich terenach to wciąż czysty Asil? Nie. Dla nich śledzenie dalszych losów konia i miejsca jego pobytu było i wciąż jest bardzo trudne. W momencie opuszczenia pustyni koń zostawia za sobą swój status ściśle określony standardami czystości (o których pisałam w artykule pt, "Czym jest Asil?"), którymi kierowano się przy hodowli, tak więc żaden Beduin nie będzie ręczył, że to wciąż arab czystej krwi. Oczywiście jak to wszędzie bywa zdarzały się wyjątki. Przykład? Abbas I Pasza oraz Ali Pasha Sherif. Możesz o nich poczytać na Wikipedii, choć o Sherifie jest tylko po angielsku. Ich hodowle w Egipcie utrzymywały bardzo zażyłe stosunki z Beduinami, więc konie przechodziły z jednych rąk do drugich nie tracąc statusu. Innym przykładem jest ogier Ghuzayyil, który został sprzedany przez plemię Shammar do stajni wyścigowej w Bejrucie, gdzie później został nawet głównym reproduktorem.
      Jak wiadomo świat się zmienia i idzie do przodu, więc... Myślenie Beduinów też z czasem jest trochę inne :P

      Usuń
    2. dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz! w takim razie mam jeszcze jedna watpliwosc ;p u nas jest cos takiego, przynajmniej tu w europie, ze konia czesto okresla sie krajem z którego pochodzi. np spanish arabian , russian arabian, polish arabian itepe, wszyscy wiemy o co chodzi ;p to jak to tam dzialalo?? czy uzywalo sie tylko ogolnie nazwy asil arabian czy podobnie jak tu ze np. syrian arabian albo saudi arabian??
      ~Danio

      Usuń
    3. Beduini używali nazwy "al-khuyul al-asilah", czyli po prostu Asil. Nie było czegoś takiego jak Syrian Arabian ani Saudi Arabian (ani nic podobnego), dlatego że konie arabskie istniały zanim w ogóle pojawiły się tam jakiekolwiek kraje. Arabia Saudyjska powstała w 1932, Syria w 1920 i tak dalej... Przed tym nie było absolutnie żadnych granic między krajami Półwyspu Arabskiego. Była tam tylko jedna gigantyczna pustynia, przez którą różne plemiona migrowały w poszukiwaniu nowych pastwisk. Określanie konia w zależności od miejsca byłoby bez sensu. No bo załóżmy, że mamy sobie konia, który urodził się na terenie dzisiejszej Arabii. Jako młodzik przeniósł się ze swoimi właścicielami do Syrii, a jako dorosły został sprzedany komuś w Iraku. To jaki to by był koń? Saudi Arabian, Syrian Arabian czy Iraqi Arabian? No żaden xD Iraqi Arabian po przejściu przez granicę nagle byłby nazywany Saudi Arabian? Na logikę to bez sensu :D U nas to funkcjonuje, ale tam nie miało prawa bytu.

      Usuń
    4. no taaaaaak, to jest logiczne ;p a jeszcze tak z ciekawosci. widze ze jestes w tym dosyc obcykana, korzystasz z jakiejs literatury specjalistycznej?? bo ja pare razy szukalam fajnych ksiazek ale tu w polsce to malo rzeczy jest warte uwagi a raz jak znalazłam cos co powinno byc okej to sie okazało ze tam podobno jest duzo bledow. no a u mnie z anglikiem to tak srednio troche ;p a na stronkach internetowych to tez niby cos jest ale wcale nie tak duzo wiec jak by sie chcialo zaglebic w temat to nie ma jak
      ~Danio

      Usuń
    5. Już mnie ktoś też o to pytał wcześniej xD Na dniach jak znajdę trochę czasu to wrzucę tu parę ciekawych pozycji, które czytałam i mogę szczerze polecić :D

      Usuń